O mnie
Nazywam się Agata Niklas i spełniam swoje marzenia tworząc przestrzeń rozwojową wśród koni. Jestem certyfikowaną facylitatorką Programów Rozwojowych z Końmi – Horse Assisted Education. Ukończyłam Szkołę Facylitatorów Agaty Wiatrowskiej, jestem absolwentką Dzikich Studiów – rocznego kursu pedagogiki dzikiej przyrody oraz absolwentką studiów podyplomowych „Baśń jako terapia holistyczna. Nowy Paradygmat.”
Zawodowo, od wielu lat dbam o dobre relacje międzyludzkie wykorzystując empatię, umiejętności komunikacyjne i to, że po prostu bardzo lubię ludzi.
Prywatnie jestem żoną, mamą bardzo dorosłej córki i opiekunką gromadki zwierząt.
Na początku był las.
„(…) Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic Ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć. Idź w las, idź w las.”
– Clarisa Pinkola Estes
Miałam szczęście dorastać w czasach nieskrępowanej, podwórkowej wolności. Na sopockim osiedlu Brodwino las był sceną dla wszystkich niezwykłych przygód i codziennych zabaw. Przyjaźniliśmy się z drzewami, znaliśmy najlepsze kryjówki, wiedzieliśmy, gdzie w bagienku można postawić nogę bez ryzyka utraty kalosza. Las był dobry, las był bezpieczny, las był i jest magią, las nigdy nie zdradzał swoich tajemnic. To pewnie z tamtych dziecięcych doświadczeń zabrałam w dorosłość poczucie przynależności, bezpieczeństwa i połączenia z lasem. Las, podobnie jak konie łączy w sobie ogrom znaczeń i symboli. Kryje się w nim dzikość, tajemnica, magia ale również lęk przed nieznanym, strach przed gęstwiną, przed ciemnością i czymś straszliwym choć nieokreślonym. Dla wielu kultur, las jest miejscem świętym, miejscem kultu, duchowego przebudzenia.
Wierzę, że..
głęboki kontakt z naturą to również lepszy kontakt ze sobą. Zanurzając się w dzikość lasu wyciszamy umysł i pozwalamy prowadzić się naszej intuicji. Stajemy oko w oko ze strachem i sięgamy po swoją moc. Odkrywamy ukryte w przyrodzie opowieści i podpatrujemy, jak możemy wykorzystać ich mądrość w naszej codzienności.
Długa droga do …koni
Konie po raz pierwszy pojawiły się w moim życiu dość późno, bo w czasach liceum. Koleżanka namówiła mnie na lekcję jazdy. To było dziwne doświadczenie bo chociaż wtedy kompletnie się w tym nie odnalazłam, to od tamtego czasu, przez wszystkie kolejne lata cyklicznie odchodziłam i wracałam do koni. Najpierw sama, potem z córką i znowu sama. Schemat był zawsze ten sam – ekscytacja, radość, strach, oczekiwanie na katastrofę, katastrofa i długa przerwa.
Wszystko zmieniło się w lipcu 2015 roku, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam a potem doświadczyłam tego, że z koniem można nawiązać dialog. Pamiętam zdanie, które otworzyło dla mnie zupełnie nową, wcześniej niedostępną perspektywę: „poproś go w taki sposób, żeby chciał to dla Ciebie zrobić”. Ależ to było uwalniające! Pozwolenie na to, żeby prosić a nie żądać było w końcu spójne z moimi wartościami. To był początek nowego rozdziału.
Wróciłam do domu i zaczęłam szukać, gdzie mogę uczyć się w takim nurcie. I miałam ogromne szczęście bo trafiłam na cudownych nauczycieli, na mądre, wspierające konie i powoli krok po kroku odczarowałam samospełniającą się klątwę jeździeckiej katastrofy. Wchodząc coraz głębiej w pracę z końmi okazywało się, że to nad czym muszę pracować najmocniej, to ja sama – moje schematy, przekonania, emocje, reakcje. Po nitce – do kłębka trafiłam na podkast Agaty Wiatrowskiej i odkryłam Horse Assisted Education, metodę rozwojową, która idealnie odpowiedziała na moje potrzeby.
W tym czasie konie powoli ale konsekwentnie wypełniały moje serce, głowę, czas i marzenia. Wydzierżawiłam cudowną klacz Gwiazdkę, od której uczyłam się zaufania i własnej pracy rozwojowej. A po jakimś czasie poznałam konia, który po prostu był mój i potrzebowałam tylko to sformalizować. Tak w rodzinie pojawił się Orion – mój trener personalny, specjalista od asertywności i stawiania granic.
Dzisiaj Gwiazdka i Orion stanowią trzon trenerskiego stada, w którym razem z Zambrą, Lady i Wiktorem wspierają uczestników i mnie w trakcie warsztatów rozwojowych.
Sunka Wakan
„Opowieści przynoszą uzdrowienie. Od momentu gdy usłyszałam pierwszą w życiu, całkowicie mną zawładnęły. Mają wielką moc. Nie wymagają, żebyśmy coś robiły, czymś były, działały – wystarczy słuchać. W opowieściach znajdziemy lekarstwo, które przywróci nam każdy utracony psychiczny popęd, instynkt, energię. Opowieści pobudzają, wzruszają, rodzą smutek, pytania, tęsknoty i głębokie zrozumienie, co z kolei spontanicznie wydobywa na powierzchnię archetyp, w tym przypadku archetyp Dzikiej Kobiety.” Biegnąca z wilkami, Clarissa Pinkola Estez.
Mój pierwszy raz był absolutnie magiczny, słuchając baśni poczułam, że właśnie wróciłam do domu, do domu duszy.
Lakocka opowieść o Narodzie Koni Sunka Wakan i o Wichampi – dziewczynce, która tak mocno kochała konie, że stała się jedną z nich. To opowieść o wolności, przynależności, tęsknocie, odwadze, o słuchaniu siebie i o wielu, wielu innych jakościach… Bo ta baśń za każdym razem pokazuje nowe połączenia, nowe niteczki znaczeń. Dla mnie jest inspiracją i kompasem.
Ufam, że wie, co robi. Przecież przyprowadziła mnie tu, gdzie konie wspierają ludzi w ich drodze do siebie. Dodała mi odwagi, żeby realizować marzenie o prowadzeniu warsztatów w asyście koni. A ostatnio zabrała mnie na podyplomowe studia baśniarskie „Baśń jako terapia holistyczna. Nowy paradygmat”. Baśni można doświadczać na wiele sposobów, najbardziej tradycyjnie – słuchając lub opowiadając.
Dzisiaj odkrywam, jak łączyć bogactwo znaczeń ukrytych w baśniach z pracą rozwojową w towarzystwie końmi. A to wszystko w otuleniu lasem. Czuję, że idę dobrą ścieżką i z całego serca zapraszam Cię do krainy Sunka Wakan, gdzie konie, las i baśnie spotykają się dla Ciebie w jednym czasie.